Salon po remoncie

 

 

 

***

 

 

 

Salon po remoncie…

A raczej w trakcie, bo nie zrobiliśmy jeszcze wszystkiego. Został temat sztukaterii. Póki co, blokują nas pieniądze, ale pewnie będziemy pomysł realizować, bo bardzo nam się spodobał.

Ale od początku. 

Pewnie wszyscy pamiętacie mój salon i jego błękit . Większość z Was zna również powód, dlaczego zdecydowaliśmy się na kolejne zmiany. Jeśli nie, to z wielką radością Wam przypomnę. Po zalaniu mieliśmy zarówno w kuchni, jak i w salonie na ścianach i sufitach, ściągnięty tynk. Niektórym się to podobało, niektórym nie. Mi nie. Uważam, że było za dużo dobrego. Nasze mieszkanie ma galeryjny charakter i raczej nie należy do minimalistycznych, więc cegła na ścianie, jako kolejny element dekoracji, to było dla mnie za dużo. W moim odczuciu miała ona czysto pragmatyczny charakter- miały wyschnąć ściany po zalaniu, a następnie zostać przykryte świeżym tynkiem. Schły prawie rok. Zalania były trzy, wilgoć duża. Nie chcieliśmy ryzykować i woleliśmy dobrze wszystko przesuszyć, dlatego się nie spieszyliśmy.

Nie każdy z Was wie, ile jest zachodu z cegłą na ścianie. Szczególnie z cegłą, która jest niezagruntowana… To prawdziwy koszmar, dla każdej kobiety, która tak jak ja, traci życie na sprzątaniu. Wystarczyło otworzyć okno, a cały tynk leciał nam do talerzy, sypał się na głowy, jak popiół w środę popielcową. Z każdej zupy wyławiałam kawałki tynku i piasku. 

Mieszkanie nad nami bardzo długo stało puste, ponieważ po zalaniu, sąsiadka postanowiła się wyprowadzić, twierdząc, że w takich warunkach (czyt. mokro i wilgotno) nie będzie mieszkać. Kocham ją!! 🙂
Także dopóki nikt nad nami nie chodził można było wytrzymać. Jednak z czasem zaczęli pojawiać się potencjalni kupcy i każdy krok na górze był odczuwany w naszym mieszkaniu. Zaprawa sypała się tonami.

Nie było na co czekać- we wrześniu rozpoczęliśmy remont, który trwał trzy tygodnie. Nie będę Wam opisywać, jak wyglądało nasze mieszkanie, ile było bałaganu, zaprawy dookoła i sprzątania po tym wszystkim. Niech wystarczy Wam fakt, że jeszcze nie udało mi się wszystkiego po tym remoncie ogarnąć.

Ledwo skończyliśmy, a okazało się, że mieszkanie nad nami zostało sprzedane. Nowi sąsiedzi rozpoczęli gruntowny remont, weszli z ciężkimi maszynami i działają.
Po każdym stuknięciu młota nad moją głową, dziękuję Bogu, że nie mam już odkrytej cegły, bo chybabym  zwariowała.

W między czasie trwał remont w Niszy.

To chyba też jeden z głównych powodów, który spowodował, że nie mamy jeszcze sztukaterii.

Z tą sztukaterią to okazała się w ogóle nie łatwa sprawa, bo mamy bardzo dużo dekoracji i zaczęliśmy się zastanawiać, jak ładnie wkomponować ją w naszą przestrzeń.
Pierwszy pomysł był taki, że dajemy listwy przysufitowe, a na ściany dodatkowo skromne listwy dookoła.
Jednak po namyśle doszliśmy do wniosku, że damy tylko ozdobne listwy przysufitowe. Te na ścianę to było by już chyba za dużo…

Listwy mamy oczywiście wybrane. Zdecydowaliśmy się na te z firmy o tej. Konkretnie wybraliśmy taką.

Szerze mówiąc jestem nimi zachwycona. Firma NMC oferuje bardzo duży wybór elementów dekoracyjnych. Uwierzcie mi- jest w czym wybierać. Mają wspaniałe rozety, narożniki, w których jestem zakochana, a listwy przysufitowe to sztos.

Kiedy je założymy? Naprawdę nie wiem. Najbardziej chciałabym przed świętami Bożego Narodzenia, ale to chyba mało prawdopodobne. W Niszy trwa remont na całego, który zabiera nam dużo czasu i energii, o kasie nie wspominając.
Na dodatek czekam na Was na strychu ze świąteczną sesją, a po drodze jeszczeszykują się nowe projekty. Tak więc naprawdę nie wiem, gdzie miałabym jeszcze wcisnąć montaż listew.

Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Mamy piękny, biały salon i nie ma powodów do biadolenia.

Dla wzmocnienia efektu zrobiłam małe przemeblowanie i tym samym rozwiązałam ważny problem- otóż znalazłam miejsce na choinkę.
Co roku stała w miejscu, w którym obecnie znajduje się piec kaflowy i naprawdę martwiłam się tym, że w tym roku nie będziemy mieli gdzie jej postawić. Teraz jest przestronnie i na wszystko znajdzie się miejsce.

 

 

 

Zostawiam Was więc ze zdjęciami. 

Zróbcie sobie dobrej herbaty i oglądajcie.

Pozdrawiam Was serdecznie

Alicja

 

 

 

***

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *