Drugi sezon w Niszy rozpoczęty!

 

 

 

***

Dzisiaj rozpoczęłam kolejny, drugi już, sezon w Niszy.

Jak to zwykle po zimie, trzeba było trochę uporządkować przestrzeń, zaaranżować ją na nowo.

Udało się wstawić stół, pomalować kilka krzeseł- jednym słowem przygotować miejsce, przy którym będzie się dobrze pracowało.
Nisza to takie wyjątkowe miejsce, które wymaga jeszcze dużego nakładu pracy i niestety również- finansów.

To niezamieszkała od kilku lat suterena, w której jedynym czynnym ogrzewaniem jest piec kaflowy. Z tego względu w czasie zimy raczej unikam przebywania tam. Piec jest stary i nie da rady ogrzać całej przestrzeni.

Do tego przede mną duże wyzwanie z podłączeniem wszystkich mediów, a co najważniejsze- odprowadzenie wilgoci, która jak to zwykle bywa w takich miejscach, żyje własnym życiem.

Wszystkie te zadania to plan rozpisany na wiele miesięcy. Nie umiem jednak czekać aż wszystko będzie zrobione, więc działam w tym, co jest. Jak się nie ma, co się lubi…

Dzisiaj odbyła się tam pierwsza mini sesja przy okazji porządków.

Pierwsze zejście po zimie zawsze jest najfajniejsze. Wraca atmosfera, którą czuje się tam przez całe lato… Jakaś taka nobliwa cisza, kontakt z przyrodą, spokój i twórczy klimat. No nie da się tego opisać.

 

 

Kilka mebli czeka już na moją uwagę. Będę musiała w przerwach między zdjęciami zająć się nimi. Pomalować, odświeżyć, dodać animuszu.

W kolejce czeka drewniana kołyska, stare łóżko, kilka szafek…

Jeśli ktoś z Was potrzebuje takich sprzętów- dajcie znać. Pomimo, że kocham je całym sercem nie jestem w stanie pomieścić wszystkiego. Muszę posłać je w świat.

Najlepiej będzie jak wrzucę tutaj kilka zdjęć. Wtedy będziecie mieli pogląd na to, co chomikuję w swojej Niszy.

Na to jednak potrzebuję trochę czasu. Muszę je pięknie dla Was przygotować.

***

Przed oknami Niszy zakwitła łąka niezapominajek. Widok jest przecudowny.

Nazrywałam sobie kilka do wazoników.

Takie proste kwiaty, a takie ładne.

Spędziłam dzisiaj naprawdę udany dzień.

Mam nadzieję, że pociągnie ona za sobą lawinę kolejnych, dobrych wydarzeń.

A tymczasem śpijcie spokojnie.

Alicja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *