Moja pierwsza i jedyna sesja kobieca. Osobisty poradnik

    ***     Z tego zdjęcia uśmiecham się do Was naprawdę szczęśliwa. Uśmiecham się tutaj uśmiechem mojej mamy, co właśnie sobie uświadomiłam. Kiedy zdecydowałam się na tą sesję miałam naprawdę świetny czas i byłam w świetnej formie, zarówno fizycznej jak i psychicznej. To moja pierwsza i jedyna sesja kobieca, jaką sobie zrobiłam. Nigdy nikomu nie zgodziłam się pozować, bo jak wiecie, każdy fotograf najlepiej czuje się po drugiej stronie aparatu. Zresztą, nie mam talentu do przybierania min i póz. Mam dosłownie dwóch, trzech fotografów, z którymi zdecydowałabym się współpracować. Na dodatek najlepiej, żeby zdjęcia były robione z ukrycia i na olbrzymim luzie, bo inaczej krępuje mnie cała ta sytuacja. A przecież wiadomo, że z takimi uczuciami  jak zmieszanie czy zawstydzenie nie da się komuś zrobić dobrych zdjęć. Nie ma rady, trzeba być wyluzowanym. Oczywiście można napić się wina, ale to propozycja dla odważnych- zdjęcia po nim wcale nie muszą […]

Łucja Kowalczyk- sztuka abstrakcyjna

      ***     Sztuka abstrakcyjna to jedna z tych rzeczy w życiu, która bardzo długo była przeze mnie nierozumiana i nie brana poważnie pod uwagę. Nie zdziwiłabym się, gdybyście mieli podobnie. Mając do wyboru obrazy z treścią, a te „nie wiadomo o czym” zawsze wybierałam te pierwsze. Dlaczego? Powód był bardzo prosty- nie rozumiałam sztuki abstrakcyjnej. Albo jeszcze inaczej- wydawało mi się, że powinnam ją rozumieć, a ni w ząb się na tym nie znałam. Wszystko zmieniło się, kiedy poznałam Łucję Kowalczyk- malarkę z Cieszyna. To ona pierwsza zaczęła opowiadać mi o tym, żeby wyzbyć się schematów w patrzeniu na obraz, że nie trzeba się na tym znać, że wystarczy czuć. Według niej na tym właśnie polega odczytywanie sztuki- jeśli oddziałuje na twoje emocje, to jest dobra i nie ważne, co o tym samym obrazie, rzeźbie czy czymkolwiek innym, sądzi osoba stojąca obok. Obraz ma się podobać […]

Współpraca. Nutridome i projekt Ali

    ***   Współprace to coś, co bardzo lubię. Dlaczego? Bo zawsze jest to dla mnie moment wyjścia ze strefy komfortu. Bywa to dla mnie bardzo trudne i stresujące, ale na koniec zawsze okazuje się, że było warto. Najczęściej pracuję sama. Nikt mnie nie podgląda, wszystko robię w swoim tempie. Mogę pozwolić sobie na wiele prób i wiele błędów zanim osiągnę to, czego chcę na zdjęciach czy w aranżacji. Nikt nie widzi procesu mojej pracy, za to efekt końcowy wszyscy. Nikt też nie narzuca mi swojej wizji. Ze współpracami sprawa wygląda nieco inaczej. Już od samego początku jestem zobowiązana do wypełnienia wymagań, które stawia przede mną firma. I już ten etap jest fascynujący. Trzeba się dostroić, wyjść ze swoich schematów, spróbować czegoś nowego. Może dlatego tak te współprace zapadają mi w pamięć, bo wchodzę na zupełnie inny etap pracy. Nastrajam się i szukam wyjątkowości w pozornie codziennych i prostych […]

Apartamenty Willy Walls i projekt Ali jako instawyjadacz

    ***     No więc siedzę sobie, czytam książkę, bardzo mądrą i w zasadzie wszystko mam w nosie. A skąd się wziął mój nastrój? Otóż pewnego wtorku pędząc przez miasto jak szalona, na bezdechu, odebrałam telefon. Miły głos poinformował mnie, że apartamenty Willy Walls chciałyby mnie gościć u siebie. Nieważne kiedy, ważne żebym była. „Oho” myśle sobie. Naciagacze. I już już miałam powiedzieć, że ja jestem bystra osoba i że nie dam się nabrać, żeby mi dać święty spokój, bo idę kupić gitarę, nie mam czasu i że „hahaha” takie rzeczy może i zdarzają się na świecie, ale nie w Cieszynie i nie mnie. Może jakimś celebrytom albo wziętym instagramerom, którzy jak wszyscy wiedzą, żyją z tego i mają się jak pączki w maśle. Ja co najwyżej wygram pudełko mandarynek w sklepie i to tylko wtedy, kiedy zasłużę sobie na to dużymi zakupami. I już miałam to na […]

Wieczór kolędowy z diafilmami

      ***   Wieczór kolędowy z diafilmami zorganizowaliśmy razem z Grzegorzem Ptakiem 29 grudnia 2019 roku. W zasadzie to był jego pomysł, a ja weszłam w to jak w masło. Idea była taka- będziemy kolędować przy żywej muzyce, a w chwilach wytchnienia puścimy bajki z diafilmu. Wyszło super. Franek Ptak grał na akordeonie, Grzegorz uderzał w bębny, a cała reszta śpiewała, ile sił w gardłach. Potem role się odwracały i stery przejmowała Mariola Ptak, która czytała ruskie bajeczki, a Grześ z drabiny obsługiwał rzutnik. :)) Między tym wszystkim było pyszne wino, ciepła herbata i mocno świąteczna, piernikowa babka wyciągnięta prosto z pieca. Pachniało w całej kamienicy! Impreza była bardzo kameralna… przekrój wiekowy od 0 do 80 lat 🙂 Dzieci były zachwycone bajkami, które, umówmy się, znacznie różniły się od tego, co znają z telewizji. Widać było, że ich wyobraźnia mocno pracuje. Dorośli z kolei przypominali sobie swoje dzieciństwo […]